Fantazja a wyobraźnia

Po długiej rozmowie z jednym z uczestników naszych warsztatów postanowiliśmy poruszyć pewien ciekawy temat:

„Na ile to wszystko tylko mi się wydaje i jakie to ma znacznie?”

Prawdopodobnie wiele osób zajmujących się psychologią, rozwojem osobistym, praktykami duchowymi od buddyzmu po szamanizm, w pewnym momencie zadało sobie powyższe pytanie. Jak rozróżnić czy doświadczenie płynące z ćwiczeń, które wykonujemy ma rzeczywistą wartość, a nie jest jedynie (pięknym, bądź nie) złudzeniem?

Często kiedy chcemy zmienić samego siebie, prędzej czy później okazuje się, że to co wiemy już nie wystarcza. A na pewno nie wystarcza do tego by mogło dojść do transformacji. Czujemy się wówczas jak w powtarzającym się filmie lub zaciętej płycie – cały czas powracają do nas te same problemy, które ustawicznie próbujemy rozwiązać w ten sam sposób, jednak z różnych powodów do tego nie dochodzi. Tak jakby zamknięto nas w klatce. Dzieje się tak, ponieważ jak powiedział Albert Einstein: “Nie możemy rozwiązywać swoich kłopotów świadomością która je stworzyła”.

Tylko praca z tym czego jeszcze nie wiemy, z tym co pozostaje dla nas nieświadome, może doprowadzić do tego, że zaistnieją warunki przez które dojdzie do doświadczenia, które „zrobi różnicę”. Z uwagi na to, że mówimy o czymś co w danym momencie pozostaje jeszcze poza naszym zasięgiem, często stosujemy różne techniki pozwalające uzyskać nam świeże perspektywy lub zdobyć nowe doświadczenia. Niezależnie od tego czy są to techniki oddechowe, medytacje, malowanie mandali, czy dialogi z symbolicznymi postaciami, prawdopodobnie po pewnym czasie zaczniemy się zastanawiać, czy są tylko naszą projekcją…

Korzystając z myśli takich postaci jak Boehme, Paracelsus, czy Jung możemy wprowadzić rozróżnienie pomiędzy „fantazją” i „wyobraźnią”. W tym umownym układzie fantazja tworzyłaby „iluzje i pomylenie”, a wyobraźnia prowadziłaby do wiedzy i wglądu. Różnica leżałaby właśnie w tym co dzieje się w obrębie „naszej tożsamości / ego / tego co jest nam już znane”, a w tym co je przekracza i kieruje ku eksploracji wewnętrznych światów i niedostępnych wcześniej przestrzeni naszej własnej psychiki. Fantazję idealnie symbolizowałby powtarzający się film, w którym oglądalibyśmy te same wydarzenia, te same emocje, te same myśli, te same postacie. Niezależnie od tego czy scenariusz byłby pozytywny czy negatywny, cały czas oglądalibyśmy naszą własną „twarz”, szukając potwierdzeń własnych lęków i marzeń. Wyobraźnia przeciwnie – miałaby dostarczać doświadczeń i informacji, które prowadzą do „innego”. Tego co nas „przekracza”.

Przykładowo, jeżeli zastanawiam się czemu cały czas nie mogę schudnąć i postanawiam wykonać w tym celu rysunek mojego problemu i kolejny raz kiedy na niego patrzę słyszę w myślach te same słowa: „bo nie potrafisz inaczej”, daleko nie zajdę. Jeżeli treść doświadczenia potwierdza moje wcześniejsze założenia na dany temat, prawdopodobnie mamy do czynienia raczej z działaniem fantazji, niż wyobraźni.

Innymi wskazówkami po których możemy zweryfikować czy nasze doświadczenie należy do sfery wyobraźni są synchroniczności i wrażenia cielesne. Synchronicznościami nazywamy wydarzenia, w których sytuacje w świecie zewnętrznym zbiegają się z tym co wydarza sie w naszej psychice; przykładowo jeżeli podczas jakiegoś ćwiczenia - rozmawiając z jakąś postacią dociera do mnie informacja, że powinienem stać się bardziej asertywny i zadbać o moje granice, a następnego dnia w pracy szef „przez przypadek” zaprasza mnie na spotkanie by przedyskutować ze mną zakres moich obowiązków chcąc je rozszerzyć, możemy mówić o występowaniu synchroniczności. Dodatkową wskazówkę mogą stanowić też doświadczenia płynące z naszego ciała. Jeżeli to co dzieje się w naszej głowie odbija się w naszym ciele, napełniając je energią, powodując nowe wrażenia, sprawiając, że czujemy się inaczej, być może udało się nawiązać kontakt z przestrzenią wyobraźni.

Podsumowując, fantazja wywodzi się z świata i potrzeb ego, wyobraźnia dotyczy natomiast tego co przekracza naszą tożsamość by dostarczyć wglądu w naszą głębszą naturę. Podążając za jedną stoimy w miejscu; kiedy słuchamy drugiej zaczynamy podróż transformacji.

przez Adam Kościuk

Wróć

comments powered by Disqus