O dwóch takich, co przekraczali granice

Odkrywając wewnętrzną boskość - nasze większe JA - poszerzamy swoje granice. Jest to podstawowy składnik przemiany i rozwoju. Eksplorując wewnętrzne i zewnętrzne Kosmosy poznajemy to, co przekracza nasze dotychczasowe wyobrażenia o sobie i o otaczającym nas świecie. Małe "ja" staje się większym "JA". Mała rzeczywistość staje się większą rzeczywistością.

W tym procesie doświadczamy między innymi konfrontacji z lękiem. Wkraczając w Nieznane nie mamy pojęcia o tym, co nas spotka - czy nowa rola, jaką podejmujemy będzie dla nas dużym wyzwaniem, czy podołamy zadaniu, czy wytrzymamy napięcie, czy nie oszalejemy dopuszczając do siebie dawno tłumione emocje?

To zadania wymagające od nas bohaterstwa w dwóch odmianach. Po pierwsze: bohater, którego promuje kultura Zachodu: podbija świat, poskramia "potwory", zwalcza Nieznane i nieświadome, kolonizuje przestrzenie. To bohater solarny, bo kultywuje osobistą MOC i energetyzuje, niczym promienie Słońca. Jednak przy braku równowagi - gdy jest dominującą perspektywą - potrafi wywołać wewnętrzną i zewnętrzną suszę. Można taką sytuację porównać do perfekcjonisty, który kompulsywnie stara się, aby promień jego mocy dotarł do każdego zakamarka rzeczywistości. To podejście dające dużo motywacji do działania, jednak granicą działania tego bohatera jest granica jego wyobrażenia o sobie i o tym, jak powinien wyglądać świat.

Drugi rodzaj bohatera jest nastawiony na refleksyjność - to bohater lunarny, bo tak jak Księżyc odbija światło słoneczne, tak on zawsze spogląda do wewnątrz. Zamiast atakować nieznane i nieświadome, chce go doświadczyć. Nie poskramia lęku, lecz traktuje go jako sprzymierzeńca, który informuje o zbliżaniu się do granic znanego Kosmosu. Podczas, gdy bohater solarny zawsze stara się powracać do znanego świata, tak bohater lunarny nigdy w pełni do niego nie powraca, lecz zawsze jednym okiem spogląda poza granice. Pokornie czeka na to, co z czasem rozwinie się z jego doświadczenia. Potrafi przejść najmroczniejszą depresję, bo wie, że ma ona swój cel: odkryć przed nim nową rzeczywistość. Taka postawa nawilża wysuszone i obumarłe światy. Przynosi życie do wewnętrznej pustyni, na której od dawna panuje stagnacja.

 

[autorka obrazu: Helena Nelson-Reed]

przez Karol Domański

Wróć

comments powered by Disqus